Półtora tygodnia temu Gandalf napisał swoiste FAQ na temat Flocka. Kwestie, które tam poruszył, są jednak raczej marginalne, dotyczą bowiem odpowiedzi na pytania w stylu “dlaczego oni wzięli kod Firefoksa i czemu im wolno to było zrobić”.
Istotniejsze byłoby uzasadnienie kilku kontrowersyjnych decyzji twórców Flocka.
Pierwsza z nich: Flock zakłada, że chcesz korzystać wyłącznie z publicznych Zakładek (zwanych oczywiście “Ulubionymi”), tj. że nie chcesz mieć lokalnych, dostępnych tylko Tobie zakładek, a wolisz je upubliczniać w serwisach typu del.icio.us. Nie można więc porobić sobie zakładek do lokalnych plików, nie ma jak zrobić zakładek “tajnych”, z przyczyn technicznych trzeba też pożegnać się ze skryptozakładkami. Wśród twórców Firefoksa pojawił się ostatnio (przed Flockiem!) podobny pomysł “tagowanych” zakładek, ale przechowywanych lokalnie, a nie na obcm serwerze. I Dria ma rację, mówiąc, że nie chce upubliczniać wszystkich swoich zakładek. Inny problem z tagowanymi Zakładkami (zarówno z tymi z Flocka/del.icio.us jak i tymi proponowanymi przez Drię) jest taki: dla przeciętnego użytkownika jest to mechanizm zbyt skomplikowany w porównaniu do obecnych Zakładek Firefoksa czy Ulubionych w IE. Nie wiem więc, czy najlepszym rozwiązaniem byłoby całkowite zastąpienie “starych” “nowymi”.
Druga: Flock to Firefox 1.5 mocno zintegrowany z zewnętrznymi stronami. Przypomina więc pod tym względem nieco Netscape’a 8. Jeśli ktoś nie ma bloga na WordPressie, Bloggerze, Movable Type czy Six Apart i nie używa del.icio.us – nie ma żadnego powodu, żeby używać Flocka zamiast Firefoksa. Uzależnienie przeglądarki od konkretnych stron stwarza też problemy innego rodzaju: twórcy przeglądarki muszą zawsze sprawdzać, czy na stronach nie zmieniło się coś, co mogłoby skaszanić tą integrację. Dopóki to jest tylko kilka serwisów, tak jak w wersji 0.5, nie ma problemu. Ale autorzy obiecują możliwość integracji z innymi serwisami blogowymi. Jak więc zapanują nad tym w przyszłości? A co, jeśli del.icio.us szlag trafi? (Oby nie, bo to przydatny serwis ;-))
Trzecia: jaki sens ma lokalizacja Flocka? Jeśli planowana jest integracja z innymi serwisami blogowymi, zakładkowymi i kolekcjami zdjęć, to czy oznacza to obsługiwanie różnych blog.pl, fotka.pl, ich czeskich, wietnamskich i urugwajskich odpowiedników? Bez tego przecież Flock nie ma większego sensu dla użytkowników z Polski, Czech, Wietnamu i Urugwaju. A implementacja tego brzmi trochę jak senny koszmar…
Czwarta, nie techniczna, ale biznesowa: jaki jest model biznesowy Flocka? Na czym oni chcą zarabiać? Program Flock jest darmowy. Serwisy, z którymi jest zintegrowany, również. W przeciwieństwie do Mozilla.org Flock.com nie jest fundacją non-profit. I nie tworzy oprogramowania, na którym mogłoby zależeć “wielkim” (tak jak Sunowi, IBM-owi, Novellowi i Google zależy na Firefoksie czy choćby samym Gecko).
Business Week pisze, że Flock.com chce zarabiać na reklamach Google (Ad Sense?), i że może pozyskać pieniądze od serwisów, z którymi jest zintegrowany, w rodzaju Flickr czy wspomnianych serwisów blogowych. Ale od Firefoksa Flock właśnie różni się wyłącznie integracją z tymi serwisami. Jest przeglądarką z definicji niszową, dla bloggerów i zwolennikow “społecznego surfowania” (ang. “social browsing”). Ile więc można zarobić na reklamach serwowanych dla takiej niszy?
Nie zrozumcie mnie źle. Życzę Flockowi dobrze, obawiam się tylko, że Flock może być częścią powtórki z rozrywki pod tytułem “bańka mydlana dotcomów powraca”, pełnej magicznych słów-wytrychów w rodzaju wspomnianego “social browsing” czy “web 2.0″…